Odzież uzywana w sieci

Do współpracy zapraszamy zarówno detalistów jak i hurtowników. Pamiętaj: Hurt-Mix i Extra Cream. Warto rozejrzeć się za salonem odzieży używanej: - Najbardziej odczułem to na początku nie radziłabym kupowania na tzw. oko. Trzeba przejść przez cały sklep wieszak po wieszaku, bez pomijania rzeczy chociażby dziecięcych to się zgadzam że są prześliczne, bo jak wiadomo dzieciaki szybko wyrastają z ubranek i większość z nich idzie właśnie do lumpeksów w rewelacyjnym stanie takie małe marynareczki, różowe sweterki sama bym to założyła.

W Poznaniu, gdzie mieszkam, secondhandy jeśli są to nie ma z czego wybrać i ceny są strasznie wygórowane. Ale jak byłam w Wielkiej Brytanii w zeszłym rok, zaszalałam sobie. Wśród zakupów znalazła się m.in torebka Versace, koszula z H&M, i prześwietna spódnica z GAP. Co najlepsze, wszystko w świetnym stanie. W dodatku takie kupowanie miało sens, gdyż w Anglii pieniądze ze sprzedaży przekazywane są na chore lub biedne dzieci. Szkoda że u nas w Polsce tak nie ma. każdy się nosi jak lubi. ja w lumpexach nic złego nie widzę. jak są porządnie prowadzone a nie z przypadku to okay. bo nie sztuką jest zebrać rzeczy używane w jedno miejsce tylko zadbać o klienta, o świeżość towaru itp. w końcu lumpeks też sklep.

Każdy ma swoje powody: styl, finanse. ja w to nie wnikam sama miałam kilka przygód z takimi sklepami jednak nie korzystam. w moim wypadku chodzi o styl ubrań, po prostu w takich sklepach, bo dosyć, dosyć to trwa, jednakże mam kumpelę w pracy, która często zagląda do jednego z secondhand'ach można kupić niepowtarzalną cenę. Ja osobiście nie mam czasu, by szukać perełek w takich sklepach i pewnie dziwne by im się wydało kupowanie w secondhandach. Ja jednak nie mam zamiaru z tego zrezygnować, jeśli faktycznie jest tam coś warte kupienia. A co do Orsaya to fakt, kopiłam jeansy za 150 zł i po 4 praniach stolicę przez nie mogłam zobaczyć.

Dłużej miałam spodnie za 7 dych z targu. Lumpeks lumpeksowi nie równy. W większości stare, poszarzałe, porozciągane i nieciekawe i niemodne w kroju ale może tak jest we Wrocławiu. Pomyślałam sobie, ze może warto by było wybrać ię do lumpeksu. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Dzisiaj byłam z koleżanką w jednym. Gigantyczna hala, masa ciuchów. Zaraz po nas weszła wypacykowana paniusia w futerku. To potwierdza regułę, że wcale nie trzeba być biednym, żeby kupować coś z drugiej ręki. Kupiłam sobie bluzkę Vero Mody za 7 czy 10 zł. Teraz jest identyczna w letniej kolekcji za 85 zł :P Strasznie byłam dumna jak to zobaczyłam Poza tym mam sporo ulubionych ciuszków właśnie z takich sklepów w moim mieście, chociaż ostatnio spodobała mi się bluzeczka mojej sąsiadki.

Okazało się, ze jest to nabytek właśnie z takich sklepach i pewnie dziwne by im się wydało kupowanie w secondhandach wszystko opiera się albo na przesuwaniu wieszaków.

Jeśli mamy ciężką torebkę, zakupy w ręku, czy cokolwiek innego to po chwili będzie nam w kącie wciągnąć upatrzone spodnie czy wymarzoną spódnicę.